Ważne informacje
- Co to jest Veto?
- Poradnik dla nowych graczy
- Akcje promocyjne
- Karty okazyjne
- Ranking turniejowy
- Organizowanie turniejów
- Wyszukiwarka kart
Szpiedzy i Dyplomaci
Warchoły i Pijanice
Archiwum
Sklep internetowy
Fabuła Veto! - Osmanowie
ksch · 2010-12-19 10:14:00 · Tagi: świat, inspiracje, wydawnictwo, nowy produkt, blog designerski, · Komentarze: 3Przedłużająca się elekcja 1648 była doskonałą wiadomością dla Osmanów. Ich agenci działali wśród szlachty siejąc gdzie tylko się dało niezgodę oraz podjudzając do kłótni. Doskonałym przykładem wczesnych ich działań podczas tej elekcji, był Marcin Hańcza - pół krwi Tatar, który bardzo szybko dołączył do stronnictwa Lubomirskiego i podburzał awanturników do coraz ostrzejszych wystąpień i działań. Niemniej jednak na początku Turcy nie liczyli na wiele - osłabienie wroga na pewno, ale bezkrólewie wydawało im się czymś mało realnym. Każdy kolejny miesiąc przynosił jednak coraz lepsze wieści. Stronnictwo wojenne na dworze sułtana Ibrahima I zaczęło brać górę. Na ich czele stanęli Ibrahim Szyszman zwany tłuściochem oraz Barduk- Bej za plecami przezywany lubieżnikiem. Ten duet tak długo szeptał do ucha swemu władcy, aż wreszcie ten zarządził wymarsz przeciw Rzeczypospolitej. Wezwał też swoich wasali - Aadila Gireja i Tuhaj Beja. Wkrótce Tatarzy stanęli u boku Osmanów. Siły Tureckie zbliżały się do Ukrainy, kiedy dotarło do nich poselstwo od Bohdana Chmielnickiego. Ten czyniąc się wasalem Ibrahima proponował mu spokojny przejazd przez swoje ziemie i asystę, aż do samej Warszawy. Sułtan nie wierząc w ogromną Polski słabość przyjąć gotów był każdą przeciw niej pomoc, dlatego na warunki hetmana Zaporoża się zgodził. Wreszcie nie nękane przez nikogo siły osmańskie przekroczyły granice Rzeczypospolitej.
Wojska prowadzili doświadczeni wodzowie: Asz-bierdej, Keidy-Jar i Tuhaj-bej. Ich zagony pustoszyły nadgraniczne ziemie ścierając się raz za razem z Wiśniowieckimi, starającymi się swej ojczyzny bronić. Jednak ich wysiłki spełzały na niczym. Wojska posuwały się naprzód, liczni agenci na dworze warszawskim, donosili kolejne wieści o bezradności Rzeczypospolitej. Sułtan po wygraniu kilku potyczek na Rusi czuł się coraz pewniej, wchodził w terytorium polskie niczym w masło, paląc, grabiąc i biorąc jasyr. Wówczas jednak wszystko się zmieniło. Jego zajadli wrogowie w Stambule dokonali przewrotu mordując jego popleczników. Jednej nocy część wojsk dezerteruje i przebija się z powrotem do Stambułu (wielu dezerterów padło jednak z ręki Wiśniowiecczyków). Ibrahimowi pozostaje tylko jedna droga – zdobyć Polskę i tutaj osiąść, albo zginąć. Nie zatrzymuje swojego pochodu.
Wreszcie dotarły do niego pogłoski o zmierzających ku niemu siłach Jana Kazimierza. Zatrzymał się czekając na zwyczajowe w takich chwilach poselstwo, spoglądając na pozostawione za sobą daleko mury niezwyciężonego Kudaku. Nie był do końca pewien co dalej robić. Wiedział, że za nim czai się Wiśniowiecki, wraz ze swymi siłami. Na północy mógł spodziewać się zagrożenia ze strony Radziwiłłów, lecz cwane litewskie lisy czekały spokojnie na rozwój sytuacji. Zwycięstwo nad siłami polskimi nie rozwiązywało do końca jego sytuacji. Nie był gotów na zarządzanie Rzeczpospolitą, nie miał potrzebnych w takich chwilach zarządców i oficjeli. Potrzebował Polski, lecz nie chciał całej jej podbijać. Rozwiązanie nadeszło w nocy. Jego ulubiona nałożnica szeptała mu do uszu najsłodsze słówka, równocześnie radząc mu dyskretnie, jak miała to w zwyczaju. Słysząc o jego rozterkach rzekła: - Panie, potrzebujesz połknąć tron Lechistanu, a nie jego całość. Zyskaj sobie Lachów poparcie, a będą Ci służyć, jako panu swemu, tak jak i Szwedowi służyli. Otworzył szerzej oczy, gdy ona kołysząc biodrami opuszczała jego namiot. Zrozumiał, że musi stać się kandydatem. Miał pieniądze i potężną siłę. Pierwszym skłoni łasych, drugim rozwieje wątpliwości pozostałych. Tanera odeszła w ciemną noc. Szach Nizar wpatrywał się w nią, jak urzeczony, gdy ozdoby na jej biodrach pobrzdękiwały rytmicznie...
Dalsze wypadki potoczyły się już błyskawicznie – zgadza się na rozejm z Polakami w zamian za dopuszczenie do wolnej elekcji. Niestety nie rozumie, że ta została zawieszona i będzie musiał poczekać wiele miesięcy. Zdesperowany rozpuszcza większość swoich sił w obawia przed buntem. Ci ruszają po Polsce niosąc śmierć i zniszczenie. Sam sułtan rusza na Warszawę, lecz tam drogę zagradzają mu roty kanclerzowe. Pokonany odstępuje, lecz zakłada swój obóz niedaleko od stolicy czekając na okazję, które w każdej chwili może się nadarzyć.

repek
2010-12-21 22:12:13 napisał(a):"naraz" :)
Kiler
2010-12-20 12:51:30 napisał(a):I największych rębajłów ; )
Nottingham
2010-12-19 20:58:18 napisał(a):Osmanowie wciąż mają najlepsze ilustracje :)