Ważne informacje

Szpiedzy i Dyplomaci

Warchoły i Pijanice

Archiwum

Kuznia Gier on Facebook

Sklep internetowy

Fabuła Veto! Rębajłowie - Awanturnicy i Radziwiłłowie

ksch · 2010-12-17 12:04:00 · Tagi: świat, inspiracje, wydawnictwo, nowy produkt, blog designerski, · Komentarze: 8

Bracia Stadniccy to znów Ci, którzy najbardziej znani są spośród wszystkich awanturniczych person tamtego okresu. Dwaj synowie Diabła bardzo późno zainteresowali się elekcją i poparli Jerzego Sebastiana Lubomirskiego, a później Bohdana Chmielnickiego. Powiadają, że wszystko to dla pieniędzy, które bracia po prostu kochają. Inni zwracają wszak uwagę, że ich byt w Rzplitej, jako potomków Stanisława wielce był niepewny, dlatego oczy swe ku Ukrainie zwrócili. Chmiel obiecał im rozległe latyfundia i całkowitą ochronę przed pozwami z Korony. W zamian mieli zdobyć środki konieczne do zorganizowania słynnej ekspedycji kozackiej A.D.1649. I zdobywając je Stadniccy zdobyli ogromną wprost sławę. Najpierw postanowili nie sprzymierzać się z nikim i każdego mieć za swego wroga. Później najechali dawną siedzibę stronnictwa – Troki, które wonczas miały już innego właściciela. Tam urządzili na powrót bazę wypadową. I poczęli grabić bez opamiętania. Ich ludzie zatrzymywali pojedynczych jeźdźców, całe ich grupy, czasem niewielkie oddziały. Przechwytywali złoto, kosztowności, nawet broń czy z rzadka dostatnie ubrania. W pewnym momencie sparaliżowali możliwość przekazywania informacji na niemałym obszarze, wyłapując wszystkich możliwych gońców. Wreszcie, pewni siebie, kazali paliki powbijać na 20 km wokół swego dworu: Ziemia Synów Diabła. Legenda głosi, że takie paliki zobaczył zmierzający do Warszawy sułtan. Nie zwracając nań uwagi, przejechał je wraz ze swymi oddziałami. Pech chciał, że już ściemniało i trzeba było rozbić w tym miejscu obóz. Pod osłoną nocy diablęta wtargnęli do obozu przebrani za zaopatrujących wojsko chłopów. W jednej ręce rzepa, a za rękawami noże. Nie zalęknieni dotarli do namiotu władcy i jakimś cudem weszli do jego środka. Sułtan zaskoczony poderwał się z łoża strącając nałożnicę, lecz Zygmunt już przytknął mu nóż do gardła i rzekł tylko jedno słowo: skrzynia z dukatami. Sułtan wskazał w ciemny kąt. Władysław sprawdził odbijając wieko. Wszystko grało. I ponownie jakimś cudem diabelskim z namiotu wyszli, a sułtan nawet słowa nie pisnął. Niektórzy powiadają, że jeszcze z nałożnicą się zabawili...

Krzysztoporski i Mniński to szkaradne persony – rzecz to pewna. Dwaj sodomici – jeden starszy pełni rolę chłopa, drugi, młodszy gra w tym stadle babę. Krzyżtoporski to ten pierwszy, Mniński to ten drugi. Persony są to cwane i do cna przebiegłe. Przekonał się o tym niegdyś sam Książę Radziwiłł, kiedy przejeżdżając przez wieś Murany zobaczył dwóch dziwacznych szlachciców na drodze. Jeden z kobieca umalowany, drugi go obściskuje. Pocztowi Janusza poczęli śmiać się z nich i żarty niewybredne czynić. Wtem starszy z nich wstał, grożąc pięścią i rzekł: który z Was, równie w szabli, co i w gębie jest tęgi? Prędko skoczył jeden, drugi, lecz w dwóch szablu świstach rozprawę z nimi Krzyżtoporski uznał za skończoną. Mniński śmiał się teraz z bladych i przerażonych rękodajnych Janusza. Wtenczas sam pułkownik Kuklinowski za szablę się porwał i na sodomitę natarł. Janusz obserwował rozprawę z karety. Początkowo była równa, lecz stopniowo Kuklinowski zyskiwał coraz większą przewagę – mijał zasłony, odbijał pchnięcia, kilka draśnięć zadał. Nagle książę zaobserwował coś dziwnego. Otóż cofając się Krzyżtoporski stopniowo ku Mnińskiemu zmierzał. Krok za krokiem szablę odbijając ku swemu celu się zblirzał. Wtem udał, że traci równowagę, pułkownik radziwiłłowski go pchnął, lecz ten za nadgarstek go porwał i ku Mnińskiemu cisnął. Po chwili pułkownik odepchnął i tego drugiego, lecz na oczy z trudem począł widzieć. Krzyżtoporski raz i drugi wprawnym ruchem szablę mu wybił i sztych ku gardłu skierował. Janusz rozprawę kazał zakończyć, zaś dziwaków na służbę przyjął. Ci dwaj poza upodobaniami słyną z forteli. Wyprowadzają największych szermierzy z równowagi, starszy przyjmuje pojedynek, po czym wszystko dzieje się tak, że przez ogromnego pecha, a jaki większość mówi – i rękę Mnińskiego, Krzyżtoporski zwycięsko wychodzi z każdej rozprawy. Mawia się jednak przede wszystkim o nich, że po nocach z kostuchą grają w kości. Ludzie nie raz ich we trójkę widzieli, kiedy śmiejąc się i obejmując ku karczmom zmierzali. Wieść niesie, że za śmierci przychylność od Janusza dowolne fawory zdobyć mogą.

 

 

  • Żucho

    2010-12-21 12:07:52 napisał(a):

    Rębajło-sodomita nazywa się Krzysztoporski, do artykułu wkradła się literówka, już poprawiliśmy :)

  • Kelevandos

    2010-12-20 17:32:14 napisał(a):

    Tylko ja widzę różnicę między nazwiskiem na karcie i we wprowadzeniu fabularnym Krzyż(sz?)toporskiego? Może by tak to ujednolicić? :P

  • Lelen

    2010-12-18 23:01:30 napisał(a):

    W openie Radki mogłyby stanowić antypojedynkową rzeźnię. Dowgird, Pilch, a jeszcze dochodzi Krzysztoporski

  • Wiewiór

    2010-12-18 22:33:56 napisał(a):

    Ale też gej! :-)

  • Ksch

    2010-12-18 22:29:34 napisał(a):

    Krzysztoporski to jeden z ciekawszych nabytków Radziów w tym dodatku. W testowych taliach wchodzi do mojego decku. Jego kompan pozostanie na razie tajemnicą:D

  • prezesinho

    2010-12-18 19:47:51 napisał(a):

    he he nareszcie radki maja cokolwkiek do obrony. alleluja

  • Hetman W.K.

    2010-12-18 14:05:16 napisał(a):

    O ta nowa radziwiłłowska rebayła sabakus na kąszenie się zapowiada ;)

  • Lelen

    2010-12-18 13:55:21 napisał(a):

    Rzeźnia z tym Krzyżtoporskim. Ciekawe, jaką umiejętność ma jego kompan ;-)

Dodaj komentarz