Ważne informacje

Szpiedzy i Dyplomaci

Warchoły i Pijanice

Archiwum

Kuznia Gier on Facebook

Sklep internetowy

Fabuła Veto! - Wiśniowieccy

ksch · 2010-12-23 11:04:00 · Tagi: świat, inspiracje, wydawnictwo, nowy produkt, blog designerski, · Komentarze: 2

Kniaź Jarema początkowo stronił od elekcyjnej polityki. Postanowił poprzeć Karola Ferdynanda i energicznie ruszyć przeciw Kozakom. Poparcie, którego udzielił tej opcji Janusz Radziwiłł, umocniło go tylko w tym zamierzeniu. Co więcej, kanclerz Ossoliński zapewniał go, że poprze aspiracje wojenne Karola Ferdynanda, jeśli to ten z Wazów zostanie wybrany. To Jeremiemu wystarczyło. Wiadomość o zdradzie Radziwiłła oraz obaleniu kandydatury Ferdynanda spadły na niego jak grom z jasnego nieba. Musiał ruszyć do Korony. Stąd jego zgoda na rozejm z Chmielnickim w 1648 r.

Jego siły wtargnęły na pole elekcyjne niczym osąd sprawiedliwych. Każdy sługa Radziwiłłów, bądź stronnik swawolnych awanturników, był przez nich wyzywany na pojedynek i siekany na drobne plasterki. Niestety o takich sprawach zawsze, dziwnym trafem, dowiadywała się straż marszałkowska, zaś całe wydarzenie rozgłaszano wszem i wobec, tak aby panowie bracia aż kipieli z oburzenia na ruską swawolę. Prowokowani i wodzeni za nos, z jednej strony rozdawali na elekcji karty, z drugiej tak naprawdę tracili swoją pozycję. Uważa się potocznie, że gdyby doszło do elekcji, to Jeremi zdobyłby w niej najmniejsze poparcie z całej czwórki kandydatów. Był to niewątpliwie efekt działań Radziwiłłów oraz sług kanclerskich, którzy obawiali się wzrostu znaczenia ruskiego księcia. Kiedy Ossoliński proponuje mu układ: poparcie przez Kniazia Jana Kazimierza, a w razie fiaska tego wyboru, kontrpoparcie dworskich dla Karola Ferdynanda. Kiedy rozpoczęto pierwsze głosowanie, Jeremi bacznie obserwował rozwój wydarzeń, zablokowanie go przez Radziwiłłów z jednej strony rozjuszyło go, z drugiej dało możliwość odwołania się do układu z Ossolińskim. Kanclerz wprawnie wymówił jednak raz dane słowo. Jeremi, wściekły na taki obrót sprawy, wiedząc o zbliżającym się zagrożeniu tureckim, odjeżdża spod Warszawy. Jego pułkownicy aż nogami przebierali, aby wrócić w pole i zetrzeć się z kozakami lub Turkami, a najlepiej i z jednymi i drugimi. Mimo tego zerwanie elekcji zdziwiło kniazia i z pewnością zaniepokoiło, że wobec inwazji osmańskiej Polska nie ma władcy.

Wojska tureckie ruszyły na Polskę przez Ruś, Ukraina Chmiela otworzyła przed nimi podwoje, a Litwa postanowiła trzymać się na uboczu. Pułkownicy: Wołodyjowski, Kuszel oraz Wierszułł ruszyli wroga podszczypywać, jednak wobec jego ogromnej przewagi nie mieli szans na zwycięstwo w walnej bitwie. Dwie pomniejsze wydał im Kasztelan Jabłonowski, z mizernym skutkiem. Pod ruskie sztandry zaciągnęli się również bracia Sobiescy ze swoimi pocztami, lecz i oni nie mogli przeważyć szali na korzyść Jeremiego. Począł więc nękać Turków podjazdami, główne swe siły po twierdzach chowając. O dziwo, sułtan marsz przyspieszył, godząc się na straty czynione przez Kniazia, spiesząc się, aby Koronę najechać. Jeremi chcąc ojczyznę ratować pojechał więc za nim. Chciał połączyć się z siłami hetmańskimi, lecz przed walną bitwą było to niemożliwe. Mimo wszystko, przyspieszył swój pochód. Wieści o ruchach kozackich zastały go w Kudaku. Kniaź był w matni.

Postanawia rozdzielić swe siły, co nazywane zostało złotym manewrem – w stronę Chmiela zwraca się kilka tysięcy wiśniowiecczyków, pod dowództwem Jana Skrzetuskiego oraz Kuszla. Za Osmanami wyrusza sam Kniaź z pocztami Sobieskich oraz pułkownikiem Wołodyjowskim.

Najpierw udaje się uderzyć skutecznie na czoło wojsk kozackich, aby wciągnąć ich w pułapkę i zmusić do zbrojnego starcia w niedogodnych warunkach. Skrzetuski odnosi spektakularne zwycięstwo, a Chmielnicki zwraca się z powrotem w stronę Ukrainy. Te wydarzenia nazwano później boskim zrządzeniem i cudem na Ukrainie.

Równocześnie pozostałe wojska Kniazia depczą po piętach Osmanów. Kiedy znaczna część ich sił dezeteruje, kilka oddziałów dopadają i wycinają w pień właśnie Wiśniowiecczycy. I wówczas gruchnęła wiadomość - sułtan zawarł pokój z kanclerzem, w zamian oczekując dopuszczenia swej kandydatury na tron polski. Jarema odrzuca treść traktatu i rusza do walki z Osmanami. Ibrahim rozpuszcza swe wojska. Radziwiłł rusza z Litwy, część sił Wiśniowieckich wychodzi im na spotkanie. Dochodzą też wieści o „kozackiej ekspedycji”, chcącej przedostać się do Korony. Im też Kniaź chce stanąć na drodze. Jednak kilka miesięcy walk na wielu frontach, zbyt duże rozciągnięcie sił doprowadzają do rozpadu regularnej armii Wiśniowieckiego i zamienienia je w małe oddziały zwalczające wszystkich na około.

  • Ja

    2011-04-24 00:03:29 napisał(a):

    Równocześnie pozostałe wojska Kniazia depczą po piętach Osmanów. Kiedy znaczna część ich sił dezeteruje, kilka oddziałów dopadają i wycinają w pień właśnie Wiśniowiecczycy. jest błąd w ostatnim słowie

  • 0NCK0

    2010-12-23 15:36:32 napisał(a):

    Kiedy będą jakieś nowe karty??

Dodaj komentarz