Ważne informacje
- Co to jest Veto?
- Poradnik dla nowych graczy
- Akcje promocyjne
- Karty okazyjne
- Ranking turniejowy
- Organizowanie turniejów
- Wyszukiwarka kart
Szpiedzy i Dyplomaci
Warchoły i Pijanice
Archiwum
Sklep internetowy
Zdrowie pięknych pań!
Alien · 2010-12-28 18:35:00 · Tagi: świat, nowy produkt, · Komentarze: 14Czas na kolejny artykuł pióra Michała "Wiewióra" Musiała, tym razem opowiadający historię kilku niewiast...
Zapraszamy do lektury.
Że co? O sikorkach usłyszeć chciałeś? Nie ma ci ich u nas wielkiej ilości, bo one opływać w aksamity i futra przywykły, a tego w Ukrainie nie uświadczysz, tak jak w Małej Polsce, prędzej chyba o burdę karczemną czy zajazd. Niemniej jednak, i w naszych stronach znajdziesz wojownicze baby, które od kądzieli i ciepłego zapiecka wolą tułaczkę po szlakach i wędrowanie z watahami zbójców. Niechby je, gamratki, morowe powietrze wytruło, a zwłaszcza panią Zofię Golską, którą u nas Wojewodziną przezywają. Niespokojny to duch, który spokoju szuka na gościńcach, a do zwady pierwszy! Niepozorna ci ona, wzrostu podłego, wagi lichej, ale ręka jej szablę wiedzie, niczym przez diabła prowadzona. Powiadają, że niejednego, nie dwóch i nie pięciu już ona usiekła, a nie ma na nią mocnych, bo strzelić z samopału nikt do niej nie śmie – uchodzi za czarownicę i jako taka, przekleństwo w chwili śmierci zdradzieckiej rzuca na winowajcę – a w szabli mało który mógłby jej sprostać. A dziwnym trafem, ci którzy by mogli, akurat jej w drogę nie wchodzą...

Jest jednak historia straszniejsza o stokroć niż ta o Wojewodzinie. Gadali dziadowie w Czechryniu i Lipkowie na trakcie podle Lwowa, że co sto lat Allah zsyła dziewicę, która na czele Tatarom staje i komenderując jednym ich czambułem tyle zniszczenia dokonać potrafi, ile żadna orda. Na Podolu straszyło się kiedyś takimi babami małe dziewczynki, aby się do chłopięcych zabaw nie garnęły i wszyscy to za legendę uważają. W każdej jednak legendzie tkwi ziarno prawdy i słyszałem ja od Kozaków, którzy w rejestrze służą, że łońskiego roku, gdy Tatarzy nasze ziemie naszli, to między niemi dało się jedną niewiastę wypatrzeć – potężnej postury, jako mężczyzna w stal odziana i włosy w koński ogon spięte. Powiadali oni, że chętnie by ten czambuł rozbili, a ją samą w sianie zdybali, ale Bóg mi świadkiem, że ja bym ostatni był chętny, aby się z takową Amazonką bliżej zapoznawać!

Są też dwa miejsca u nas w województwie, gdzie na kobiałki z całą pewnością natrafić można. Jedno z nich to znany w okolicy fraucymer na zamku Jaśnie Pana Wojewody, w którym co rusz burdy jakoweś wybuchają. Że co? Nie wierzysz? Pójdź pod zamek, sam posłuchasz, jak co tydzień panna wojewodzianka panienki szlachetne z okolicy na obiad sprasza, aby potem się z nimi za kłaki szarpać, gdy przechwalają się, która z nich zacniejszego i dostatniejszego pana sobie na męża upatrzyła. A warte to teatrum zobaczenia, bo już i nieraz bywało, że oknem nie tylko sztućce wylatywały, ale razu pewnego nawet panna Wielkomska, którą wojewodzianka po fraucymerze z pogrzebaczem ganiała. Szczęściem na stóg siana trafiła i tylko nabiła sobie guza, bo byłoby z tego jeszcze większego rabanu.

Jak to, co jest drugim miejscem? Wiem, Wasze, żeś młody i mleko jeszcze pod wąsem nosisz, ale głupka ze mnie nie rób – wszak wy, młodzi, zanim jeszcze od maminej piersi odstąpicie, wszystko już o świecie szerokim wiecie. Oczywiście, że mamy tu zamtuz i to pierwszej kategorii! Dziewki nierządne tak są tu ponoć gorliwe, że gdyby je w habity poprzywdziewać i zdrowaśki kazać im klepać, to w ciągu tygodnia można by się Sądu Ostatecznego spodziewać. Ach, chłopcze, co się tam nie wyczynia? Piątek, świątek czy niedziela – wino leje się strumieniami, rumiane bałamutki same na szyjach się wieszają, szlachetnych mężów ku potępieniu wiodąc. Niedobre to miejsce dla takich jak my... Jak to czemu? Tyś za młody jeszcze, a ja, co tu rzec, za stary chyba, bo i siły w lędźwiach tej, co kiedyś, już nie ma, a i ochoty jeno na patrzenie starcza...

Powiem ci, Wasze, jedną ważną rzecz, którą sobie do końca życia zapamiętaj. Młody jeszcze jesteś, rad starych i z życiem zaznajomionych słuchać powinieneś. Nigdy, ale to przenigdy, nie stawaj do pojedynku przy damach, jeśliś nie jest pewny swej wiktorii. Gdy adwersarz twój pijany albo na jedną nogę utyka – wtedy śmiało. Łatwo go opłazujesz, zyskując szacunek wśród chłopków i poklask panien, które płazowania od porządnego bigosowania rozróżnić nie potrafią. Jeśli jednak przegrasz, tedy bądź pewien, że przez długie miesiące nikt twojej porażki nie zapomni, bowiem nie ma nic tak pewnego jak to, że babi język obróci wszystko dwa razy, doda coś od siebie, zabarwi, przyprawi i dalej w obieg puści, zwłaszcza gdy o robienie z kogoś pośmiewiska chodzi. Strzeż się tego i najlepiej bez konieczności, nigdy przy damach nie stawaj na ubitej ziemi.

Ach, byłbym zapomniał! Opowiadam ci ja o gamratkach, które nie są godne stąpania po tej samej co my ziemi, a pominąłem białogłowę, która pierwsza mi na myśl przyjść powinna. Starościna, kobieta przecudnej urody jak też i złotego serca. Młoda to jeszcze pani, której trudy życia na ukrainnej ziemi nie zdążyły jeszcze dodać zmarszczek ani cieni pod oczami, a przy tym tak rozumna, jakby kształcenie za szczenięcych lat wraz z chłopcami odbierała. I o dwór starosty potrafi zadbać, i nad całym folwarkiem trzyma pieczę, a i w prowadzeniu karczmy parchatemu Wołochowi czasami z nudów pomaga (czego akurat ja nie pochwalam, bo czy to obyczajne, aby pani o takiej pozycji z byle gadem z tego złodziejskiego plemienia się zadawała?). Tak czy owak, zdała się ona panu staroście i chyba rozumu musiałby się najpierw wyzbyć, zanim ją by komu po dobroci oddał.
Alien
2011-01-07 04:41:30 napisał(a):Bukowski: znajomość zasad to jedno, znajomość realiów to drugie. W magicu jest takie popularne powiedzenie - dies to removal!!!1111 Oznacza ono szydere z ludzi którzy mówią że jakiś stwór jest słaby, ponieważ da się go zabić removalem. Tak samo powiedziałbym tutaj - od dzisiaj Zagłoba, Skrzetuski czy inna Shonfeld są słabi, bo - DIES TO REMOVAL!!!!!!!1111111111111
Bukowski
2011-01-05 14:49:55 napisał(a):Alien ja wiem jak się gra w MTG. Chodzi o to, że w veto będzie teraz podobnie. Wchodzi postać (obojętnie jakie tam zdolności czy słowa kluczowe) trach ją remove'alem i spada. Nic nie zrobiła, a przeciwnik nawet się nie spocił z jej usunięciem. Zupełnie jak w MTG gdzie postacie nie znaczą tak wiele jak napór tłumu i komba. Wcześniej veto było nastawione na interakcje pomiędzy postaciami, ten zaagitował, ten wyzwał, tamten odmówił a jeszcze inny przyjął. Teraz co? Wystawiasz Skrzetuskiego, a przeciwnik go wykrotem, palem, szafotem czy czymś tam jeszcze, sru i po ptakach. I to nie jest wg ciebie MTG? Popatrz na to z punktu widzenia komanionów. Każdy z nich daje zdolność innym. Usuwasz taką Shonfeld i reszta dwórek jest już na rybę. A zmęczyłeś się chociaż przy jej usuwaniu? jakieś opoje, wyzwania itd? Otóż nie.
Alien
2011-01-02 17:28:31 napisał(a):Dodam tylko jeszcze, bo zapomniałem w poprzednim poście: Bukow: w magicu ogólnie potwory nie potrafia atakować innych potworów, atakuje się gracza, więc to że dwórki nie są już takie niewyzywalne nawet nie leżało koło MTG :P Jak dla mnie gra nabiera dynamiki, której jej poprostu potrzeba.
Alien
2011-01-02 17:26:49 napisał(a):A ja dalej nie widze gdzie tu jest to niesamowite robienie z Veta MTG #2 które wszyscy przytaczają... A, że sie wkłada więcej niż jedną kopię takiej samej postaci do talii to jest to 'umagickowacenie' ? Hmm...
Sqva
2010-12-31 17:50:51 napisał(a):@Kiler Co w tym złego?
Kiler
2010-12-31 14:24:24 napisał(a):Moim skromnym zdaniem Bukowski ma rację : ) sam zaobserwowałem u siebie że coraz częściej wkładam więcej niż jedną kopię danej postaci do kredensu : (
Bukowski
2010-12-31 13:32:27 napisał(a):Ksch, wymieniłeś jednym tchem najsilniejsze decki do czasu wydania rębajłów. Dwór na Dwórkach, Osmani na twierdzy i Awa na pijanicach. O co mi chodzi. Obecnie jak pojawiała się silna postać np. Skrzetuski, trzeba było się nakombinować jak go obejść lub zneutralizować. Cała talię można było oprzeć na jakiejś postaci np. Shonfled. Od rębajłów to zagrywający kluczową postać ma problem z utrzymaniem jej na polu gry skoro wprowadza się tak silne usuwacze (pal czy wykrot). Sypać się będzie cała strategia talii stąd jedyną szansą zabezpieczenia się przed tym będzie posiadanie do trzech kopii danej postaci. A to prowadzi do "Ha oto znowu idę ja".
Ksch
2010-12-31 11:12:14 napisał(a):Cóż - z jednej strony to fakt - są style gry oparte na masie (zawsze były), ale piszesz Bukowie, że pojawią się KLUCZOWE postaci x3 w decku, czyli z tym chłamem do końca jednak tak nie jest. Na konkretnych postaciach opiera się nie tylko dwór, ale np. awa na pijanicach (znakomitą talię można na nich zbudować), wszelkie decki oparte na Komudzie, ba nawet na twierdzy Or Qapi! Natomiast możliwości wyrzucania postaci rywala i wyzywania niewyzywalnych robi dobrze dynamice gry. Ciężej o założenie szybkiego supleksu, z którego rywal nie będzie mógł wyjść. Czy to źle? Mocno nie sądzę.
Sqva
2010-12-30 23:09:13 napisał(a):@Bukowski Jak to w CCG bywa z każdym dodatkiem zmieniamy nieco styl gry by nie grać od 3 lat w to samo. Silne, mocne pojedyncze postaci obstawione broniami i efektami - może czas odejść od takich typów talii i odkryć w Veto! inne mozliwości grania ;) a w nastepnym dodatku... :P
Bukowski
2010-12-30 21:03:45 napisał(a):Patrząc na to wszystko (antyniewiastowe karty) eliminatory postaci itd. powiem wprost, robi się z tego MTG. Nie będą się już liczyły wystawiane postacie, bo każdą (bez względu na jej zdolności pole czy słowa kluczowe) będzie można zdjąć wykrotem czy palem, lub rębajłą. Będzie się liczyło przelewające przez pole elekcyjne drobniarstwo (ukłon w kierunku Radziwiłłów i DRPO) i wyagitowanie jak najszybsze gówniarzami. Kończy się czas poszczególnych postaci i talii na nich opartych (tu czuję puchnąca pupę Wiśniowieckich) a zaczyna się czas naporu chłamstwa i drobnomieszczaństwa. Czy to dobrze? Zaczną się talie z kilkoma kopiami tej samej postaci, która jest kluczowa do grania i wzrośnie cena karty "Ha oto znowu idę ja". Zobaczymy jak się będzie grało. Z dzisiejszego przeglądu powiem tylko tyle, że cieszę się podwójnie że od "Rębajłów" wracam do Awanturników, bo będzie wreszcie kim tam grać. No i marszałek Kajakowski będzie wreszcie zadowolony jako jedyny liczący się Dwór w Wawie.
Ksch
2010-12-29 23:54:20 napisał(a):Świetny tekst Michale!
Abad.
2010-12-29 23:46:33 napisał(a):Dobry tekst, świetne grafiki. Oby więcej jednych i drugich :f
KoRnCHILD
2010-12-29 22:21:27 napisał(a):ah te niewiasty :D
fioletowy
2010-12-29 19:42:50 napisał(a):No i gra (z) niewiastami zrobi się ciekawa:) Drżyj dworze!