Ważne informacje

Szpiedzy i Dyplomaci

Warchoły i Pijanice

Archiwum

Kuznia Gier on Facebook

Sklep internetowy

Historia Veto część 1 - prawersje

ksch · 2011-01-10 19:05:00 · Tagi: inspiracje, wydawnictwo, · Komentarze: 3

Dla jednych poniższy tekst będzie czymś oczywistym i dobrze znanym, dla innych stanowić będzie niewątpliwą nowość. Mam nadzieję, że tych ostatnich nie zanudzę, a tym pierwszym opowiem coś nowego. Od razu zaznaczam - opisuję to, co pamiętam i tak jak pamiętam. Historia Veta tkwi w mojej głowie jako bardzo miłe, lecz tyleż przyjemne, co i chaotyczne wspomnienie. Pełno w nim prywaty i nudnych wspomnień, których lubią słuchać jedynie własne wnuki przy kominku, pod warunkiem, że się je opowiada żywo gestykulując. Niemniej jednak, za bardzo korciło mnie, żeby ową historię spisać, aby teraz odpuścić (znaczna część tego tekstu powstała w lutym 2008 r. obecnie ją przeredagowałem i dopisałem nowości).

Prawersje czyli Veto 0ed – 1998 - 2004

Pomysł Szlacheckiej Gry miał swój początek około 1998 r. (w '97 Komuda, Baryłka i Jurewicz wydali DP, w '99 miał premierę film OiM - Veto powstało pomiędzy). Zrodził się na bazie naszej znajomości z Jackiem Komudą i pracownikami Wydawnictwa Mag (przede wszystkim były to znajomości Kuby Janickiego i Tomka Majkowskiego, o czym za chwilę). Tak jak i niemal cały ruch sarmacki (mam na myśli rzecz jasna ten powiązany z konwentami i z fantastyką), znaliśmy grę fabularną o warchołach, pieniaczach i dostojnych husarzach. Innymi słowy podwaliną Veta były Dzikie Pola. Tak jakoś wyszło, że trzech kumpli - Kuba Janicki, Tomek Majkowski i Michał Rokita - przyniosło taki pomysł w nasze "towarzystwo". Zaczęły się pierwsze spotkania, na których, o ile mnie pamięć nie myli, nie byłem. Po jakimś czasie, którego długości sam nie znam, zaprosili nas do współpracy - nas, czyli Marcina Tomczyka, Tomka Mazurka, no i moją skromną osobę. Sześć osób, wieczorne spotkania w domu Michała, stos pomysłów i jedyna i niepowtarzalna atmosfera tworzenia. Najpierw miała być gra na terenie całej Rzplitej - były ziemie, po których chodziło się postaciami, tak że przysłowiowy już Żyd z Kurlandii mógł strzelić do Wołodyjowskiego siedzącego na Mazowszu. Grało się jako tako, przy czym z wolną elekcją nie miało to jeszcze nic wspólnego. System walki opierał się na osobnej kupce kart dodających do szabli od 1 do 5 i wzajemnym przerzucaniu. Kiedy projekt poszedł do potencjalnego wydawcy, a więc wydawnictwa Mag, spotkał się z chłodnym odbiorem. Okazało się, że słabo grywalne, że niedynamiczne. W międzyczasie dowiedzieliśmy się, że kręcą "Ogniem i mieczem" i że fajnie byłoby grę z nim połączyć. Mag dał wytyczne - niech gra będzie o porwaniu Heleny, niech będzie tylko na Ukrainie, a tam Skrzetuski, Bohun i love story. Cóż, siedliśmy i do tego. Równocześnie wydawnictwo rozpoczęło negocjacje z twórcami filmu odnośnie praw do zdjęć. Zanosiło się na spory sukces - wydanie równo z premierą, gra opatrzona zdjęciami Izy Scorupco... Niestety okazało się, że cena za zdjęcia jest ogromna i żadną miarą Mag jej nie zapłaci - cóż - takie życie. Projekt wrócił na dawne tory z mapką Rzeczpospolitej i pojedynkami pomiędzy województwami. Odbył się nawet jeden turniej na takich zasadach w MCKu krakowskim, w którym brał udział m.in. Artut Machlowski, który zresztą, o ile dobrze pamiętam, zaskoczył nas podówczas pięknie przygotowaną mapką do gry. Co było wówczas z obecnych zasad? Głowy nie dam, ale niewiele - szabla postaci na pewno, kreski i agitacja chyba też (muszę skonsultować szczegóły z chłopakami) ale nie było ani pola karmazynów, ani pola elekcyjnego, ba nawet samych karmazynów nie było! Gra w takiej wersji poszła na półkę, lecz po pewnym czasie do niej wróciliśmy. Zaczęliśmy rozważać wydanie tego własnym sumptem, czego spiritus movens był Marcin, lecz do praktyki droga była jeszcze baaardzo daleka. Wtedy wymyśliliśmy już część kart, która pojawiła się w I edycji. Mniej więcej w tym okresie pojawiły się najważniejsze dla tej gry pomysły. Po pierwsze, tu nie chwaląc się, mój postulat zniesienia mapki i wprowadzenia pola elekcyjnego, więc wszyscy są pod tą Warszawą i tam gardłują. Po drugie, Tomek Majkowski wpadł na pomysł Karmazynów i pola dla nich. To w zasadzie przesądziło o wyglądzie tej gry aż do teraz. Co ciekawe, mimo braku widocznych możliwości wydania podstawki, pracowaliśmy od razu nad dodatkami - Pludrackim i Charakterniczym. Ten pierwszy był moim - entuzjasty Dumas - oczkiem w głowie, ten ostatni oczkiem w głowie wszystkich (dodatek Pludracy wyszedł jako drugi i ostatni do 1ed, Charakterniczy jako pierwszy do 2ed). Żeby nie przedłużać - i ta wersja wylądowała na półce i to na czas dłuższy, wszyscy o Vecie zapomnieli, chociaż Jacek Komuda wciąż na swoich spotkaniach o karciance do Dzikich Pól wspominał, za co należą mu się stokrotne podzięki. Przyzwyczaiłem się też i do tego, że raz na pół roku dzwonił do mnie Marcin z kwestią "może by coś jednak z tym Vetem zrobić", ja odpowiadałem, że jasne, ale jak, a pieniądze itd. Potem konsultowałem się przy naszym nieodłącznym Leżajsku z Michałem przy kontuarze pubu Kornet, no i tak razem kiwaliśmy głowami, że szkoda, no ale się nie da. Marcin pokazał jednak, iż jest człowiekiem czynu i odwagi. Za którymś razem zakręcił się wokół możliwości założenia własnej firmy i preferencyjnego kredytu, rzecz odżyła na nowo.

  • Ksch

    2011-01-13 23:55:45 napisał(a):

    Artut to jednak jest chodząca esencja tej gry:D

  • ARTUT

    2011-01-13 13:56:17 napisał(a):

    Ksch nie wspomniał o jednej bardzo ważnej moim zdaniem kwestii. Wersja gry VETO testowana jeszcze w Galicyjskiej Gildii Fanów Fantastyki w Krakowie miała jedną wielką zasadę. Masa kart była "biesiadna" i wymagała sporej aktywności. Trzeba było odszczekać pod ławą jak pies efekt zagrany na przeciwnika uzbrojonego w efekt "Odszczekaj to psi synu". Trzeba było walnąć pięścią w stół przy zagrywaniu efektu "Veto!" itp. Bardzo mi się to podobało i zawsze byłem ogromnym zwolennikiem tej wersji gry :)

  • Maciek98

    2011-01-10 20:39:31 napisał(a):

    No to dluga ta historia Veto! I teraz macie wynagrodzenie ze zamiast lezajska weszliscie na poziom Tyskie

Dodaj komentarz