Ważne informacje

Szpiedzy i Dyplomaci

Warchoły i Pijanice

Archiwum

Kuznia Gier on Facebook

Sklep internetowy

Pewnego razu w karczmie...

Alien · 2011-05-31 02:15:00 · Tagi: świat, · Komentarze: 5

Dzisiaj chciałbym Wam zaprezentować kolejny tekst fabularny autorstwa Krzysztofa Maja, który przybliży nieco postaci i zdarzenia, z którymi spotkać się będziecie mogli w najnowszym dodatku do Szlacheckiej Gry Karcianej Veto o nazwie Krwi!, który ukaże się w okresie wakacyjnym 2011 roku. Zapraszam do lektury!

 

W podwarszawskiej gospodzie „Rozbity Łeb”, mimo jej groźnej nazwy, życie płynęło spokojnie i leniwie. Za czasów przed nieszczęśliwą elekcją Ibrahima I zajeżdżała tu moc podróżnych, gdyż gospodarz, starutki żołnierz, dobrze jeszcze Stefana Batorego pamiętający, siły nieporównanej i jednakowej słodyczy, tak sobie umiał gości zjednywać, że każdy, kto był tu wcześniej, bawiąc w stolicy nie omieszkał do „Rozbitego Łba” zajechać. Burdy tu żadne się nie odbywały, wszelkie warcholstwo, zawalidrogi i niecnoty wolały ten przybytek z daleka omijać, natomiast każdy, kto chciał chwili wczasu zażyć, chętnie pod ten dach się chronił pewien, że nikt mu na zawadzie tu nie stanie. Tym boleśniej kilka dni temu dotknęła szlachtę wieść, że gospodarz porzuciwszy swój szynk, podążył za Janem Kazimierzem na Śląsk. Gospodarowanie po nim przejął pewien kupiec turecki, który jednak nie potrafił należytego szacunku sobie zjednać, gdyż zaraz zdarzyła się spora awantura, a jej dziwny finał rozsławił ją na wiele wiorst wokoło.

Zdarzyło się bowiem, że w karczmie stanęło na raz dwóch zabijaków sławnych, jako kasztelan kaliski Jakub Rozdrażewski i Stefan Lew. O ile ten pierwszy zagorzałym był obrońcą wygnanego elekta i za nim na tułaczkę dążył, o tyle drugi wojewody ruskiego był partyzantem i choć ostatnio jego wiarę zachwiało dziwne poparcie księcia dla Ibrahima I, to koniec końców zdał się na jego rozum. Jednak Turków i Tatarów nie znosił i gdzie mógł, przeciw nim czynił cichcem, słusznie rozumując, że nie było by to jego księciu niemiłe. Panowie Jakub i Stefan znali się z widzenia i wzajem słyszeli o sobie jako o rycerzach sławnych, więc szybko rozmowę nawiązali, która wkrótce w gorącą kłótnię się przemieniła. Zacietrzewiając się coraz bardziej nie zauważyli, że gospodarz gdzieś się chyłkiem wymknął, jeno coraz szpetniej sobie przymawiali, aż w końcu kasztelan nie wytrzymał i błyskawicznym ruchem wydobywszy z zza pasa krócicę oraz krzyknąwszy: „Zdrajco!”, chciał strzałem na miejscu przeciwnika położyć. Lew zauważył jednak ten manewr i działając odruchowo nie przeszkodził wcale ruchowi ręki przeciwnika, lecz swoją wielką pięścią jeszcze go przyspieszył, także gdy Jakub naciskał spust, wylot krócicy już nie mierzył w piersi oponenta, jeno w sufit karczmy. Huknęło straszliwie, a dwaj walczący natychmiast od siebie odskoczyli i porwali się do szabel. Równocześnie na odgłos strzału wpadła do izby czeladź, która widząc co się dzieje natychmiast, skupiła się przy swoich panach wyciągając broń, jaką kto miał pod ręką. Stefan krzyknął straszliwie i, uniósłszy szablę, chciał się na swego przeciwnika rzucić, gdy nagle wstrzymał się zobaczywszy starszego oraz oddział dziesięciu janczarów wchodzących przez drzwi. Starszy ocenił spojrzeniem przewrócony stół, nagie szable, drgające ze złości wąsy, po czym ozwał się w te słowa:

- W imieniu Ibrahima I, szczęśliwego władcy Polski, Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz tysiąca narodów, pana nieba i ziemi, wybrańca Allacha i wnuka Mahometa, nakazuję wam przestać!

Szable zostały opuszczone, a kasztelan kaliski zwrócił się do niego w następujące słowa:

- Słuchaj psi synu. Nikt was nie zapraszał na tańce, które sobie tu wyprawiamy, więc lepiej rusz swoją drogą, byś zaś nie usłyszał o swym władcy czegoś, co w jawnej sprzeczności stoi z twoim o nim mniemaniu. Myślę, że pan Lew w tej sprawie również zgodzi się ze mną. Ruszaj precz!

- Jako żywo! – odrzekł Stefan – Idź swoją drogą parobku, a do spraw większych od siebie się nie mieszaj.

Starszy stał chwilę jak odurzony, po czym wychrypiał przez zaciśnięte zęby:

- Świnojedy! Na powróz pójdziecie! Jancza… - w tym momencie Jakub porozumiawszy się wzrokiem z resztą kompani przeszył go sztychem. Na to Stefan olbrzymimi swymi rękoma chwycił za gardła dwóch następnych i uderzył ich dwa razy głowami, po czym, odrzuciwszy ciała pod ścianę, porwał za ławę i rzucił nią w resztę stłoczonych i zdezorientowanych napastników. Rozległy się jęki i wrzaski, na kotłującą się masę rzuciła się czeladź i w pół pacierza później żaden już Turek nie ostał się żywy w miejscu zdarzenia.

W jakiś czas potem dwa orszaki wyjeżdżały z Warszawy. Na przedzie jechali bohaterowie ostatniego zajścia. Po przejechaniu kilku wiorst Stefan Lew odwrócił się do kasztelana kijowskiego i ozwał się w te słowa:

- Tu nasze drogi się rozchodzą. Ja na Ruś się udam do księcia, a waćpan pewnie za wygnańcem na Śląsk podążysz. Nie chowaj do mnie urazy w sercu, może się jeszcze w lepszych czasach spotkamy.

- Dałby Bóg, żeby po tej samej stronie, a nie po drugiej. Nie chciałbym ja z waszmością szabel krzyżować, wolałbym Cię za towarzysza przy strzemieniu mieć. Ale cóż, służba. Żegnaj waćpan, a raczej do zobaczenia, gdyż coś mi mówi, że jeszcze los zdarzy się spotkać. Urazy nie chowam, a waść przebacz mi wzajem cierpkie słowa.

Po czym uściskali się serdecznie, jakby całe życie w najlepszej zgodzie żyli i udali się każdy w swoją stronę. A wycięcie Janczarów szybko rozniosło się po stolicy, wielu, którzy wcześniej przyjęli wybór nowego króla, poczęło nagle ze swoim sumieniem dyskutować, za to jego oponentów utwierdziło w oporze.

  • Hetman W.K.

    2011-06-01 11:16:43 napisał(a):

    Alien nie farmazonuj mi tu. Ja jestem głodny KRWI!!!

  • kujawiak

    2011-05-31 21:08:06 napisał(a):

    Zacne i czekam na więcej Vivat!

  • Alien

    2011-05-31 16:07:36 napisał(a):

    Hetmanie, chcemy dawkować wrażenia, a obiecujemy że w ciągu najbliższych tygodni Wam ich nie braknie! :)

  • Hetman W.K.

    2011-05-31 14:07:42 napisał(a):

    To ledwie mały zarys opowiadania - ktos tu się leni

  • Ksch

    2011-05-31 10:54:38 napisał(a):

    Bardzo zacna historyjka! Warto dodać, że głównie bohaterowie zagoszczą na kartach Krwi.

Dodaj komentarz